Menu

Polecamy strony

Wyszukiwanie

Memoriał Episkopatu Polski w sprawie współpracy niektórych duchownych z organami bezpieczeństwa w Polsce w latach 1944-1989

b) Skala współpracy
Zasadniczo współpracownicy służby bezpieczeństwa dzielą się na dwie grupy. Do pierwszej grupy należą ci, którzy podpisali zobowiązanie do współpracy z organami bezpieczeństwa państwa. Druga grupę natomiast tworzą ci, którzy współpracowali faktycznie z funkcjonariuszami tych organów, bez podpisania formalnego zobowiązania. Samo podpisanie zobowiązania do współpracy, bez względu na przyczyny i motywy, jest grzechem.
Historycy, po żmudnej pracy, mogą w miarę dokładnie ustalić, ilu było takich duchownych w danej diecezji. Jest to jednak praca wymagająca wiele czasu. Nadal nie jest wiadomo, co zawiera zachowana dokumentacja, dziś przechowywana w Instytucie Pamięci Narodowej.
O złożeniu podpisu wie dobrze zainteresowany, dlatego wypieranie się podpisania aktu lojalności i współpracy jest kłamstwem, a więc złem moralnym. Wyrządzone zło staje się jeszcze większe, gdy zobowiązujący się na piśmie do współpracy realizował swoje zobowiązanie w roli tajnego informatora lub współpracownika w zdobywaniu wiadomości pożądanych przez peerelowskie lub obce służby bezpieczeństwa. Chodzi tu zwłaszcza o współpracę świadomą. Jednak nie jest wolny od odpowiedzialności za swoje czyny także ten, którego współdziałanie było tylko pozorne. Wiadomo bowiem, że każda - nawet pozornie nic nie znacząca - informacja była wykorzystywana na szkodę Kościoła.
Współpracujący faktycznie z wrogami Kościoła, bez formalnego zobowiązania, byli z reguły źródłem informacji o jego sprawach. Grzech ten obciąża ich sumienia, lecz nie zamyka drogi do naprawy. Może go zmazać wyznanie win, żal i zadośćuczynienie - jak w przypadku każdego innego grzechu. Uwzględniając społeczny wymiar grzechu i zadośćuczynienia, muszą być gotowi wziąć za to także odpowiedzialność publiczną.
Odpowiedzialność dotyczy w pierwszej kolejności wszystkich, którzy zataili swoje kontakty z funkcjonariuszami bezpieczeństwa przed swoimi przełożonymi, a zwłaszcza nie wykonywali obowiązku składania do Kurii Biskupiej szczegółowego sprawozdania o wszelkich rozmowach prowadzonych z pracownikami organów bezpieczeństwa lub milicji na spotkaniach, które były organizowane bez prawidłowych w świetle kodeksu postępowania administracyjnego urzędowych wezwań. Obowiązek taki wynikał z postanowień 106. Konferencji Plenarnej Episkopatu z 24 stycznia 1968 r.
Wszyscy współpracujący, zarówno ci, którzy podpisali zobowiązanie do współpracy, jak też współpracujący bez podpisania zobowiązania, byli wykorzystywani do różnych działań, do jakich potrzebowały ich organy bezpieczeństwa, czy to na zasadzie stałej lub okazyjnej pensji, czy też w formie np. prezentów rzeczowych, wyjazdów za granicę, pomocy w osiąganiu stanowisk, wsparcia dla kogoś z rodziny itp.
Ta grupa współpracowników dodatkowo musi być oceniana według doniosłości i liczby przekazywanych wiadomości. Inny bowiem wymiar posiadała współpraca w śledzeniu działalności w Watykanie, inny w Kurii Biskupiej, jeszcze inny w dekanacie, a inny w parafii. Inny w przypadku śledzenia życia kapłanów, a inny - życia świeckich.
Wszystkie te działania należy jeszcze dodatkowo ocenić z punktu widzenia wielkości zła, jakie było skutkiem owej współpracy. Skutki bowiem mogą dodatkowo obciążać lub w jakiejś mierze usprawiedliwiać człowieka. Jakkolwiek bowiem każda współpraca z wrogami Kościoła jest zła, to jednak nie każde działanie współpracownika musiało być złe w swych skutkach, bowiem czasem mogło być wykorzystane dla dobra innych. Niektórzy współpracownicy załatwiali pozytywne sprawy innych tylko dlatego, że mieli taką możliwość, i to też musi być uwzględnione w ocenie ich działalności. Trzeba jednak jasno podkreślić, że tego rodzaju dobro nigdy nie jest w stanie do końca usprawiedliwić człowieka, który decyduje się na współpracę.
Kolejnym punktem w moralnej ocenie współpracy jest motyw i cel, który skłonił kogoś do podpisania zobowiązania współpracy. Jedni czynili to z chęci robienia kariery lub zdobycia pieniędzy. Inni pod wpływem szantażu, a więc ze strachu. Motyw nie usprawiedliwia, ale motyw ma swój wpływ na całościową moralną ocenę czynu. Są ludzie słabi, którzy nie byli w stanie się sprzeciwić, zwłaszcza gdy ich słabości były znane pracownikom służb bezpieczeństwa. Ten rodzaj współpracowników zasługuje na dodatkowe współczucie, bo żyli oni nieustannie w atmosferze strachu, z jednej strony przed kolejną rozmową ze służbami, a z drugiej przed środowiskiem kapłańskim czy zakonnym, które najczęściej wiedziało o współpracownikach i odsuwało się od takich osób
W ocenie moralnej trzeba uwzględnić czas trwania współpracy. Inaczej bowiem należy ocenić tego, kto współpracował przez kilka miesięcy, a inaczej tego, kto współpracował przez wiele lat. Inaczej tego, kto sam się wycofał, co zostało odnotowane albo przez same służby, albo własnoręcznie przez niego podpisane; a inaczej tego, kto do dziś się broni kolejnym kłamstwem, że nie współpracował. Inaczej jeszcze należy ocenić tych, którzy podjęli pokutę za swój grzech, a inaczej tych, którzy się szczycili swoimi znajomościami.
Szczególny wymiar zła posiadają wszystkie działania zmierzające do obsady stanowisk w instytucjach kościelnych ludźmi współpracującymi z komunistycznymi władzami PRL. Ta sprawa ujawni się bardziej w najbliższym czasie, gdy badania historyków będą w stanie przynajmniej w pewnej mierze rozliczyć decydentów.
Współpraca mogła przejawiać się także w wywieraniu wpływu na decyzje władz kościelnych zgodnie z sugestiami służb bezpieczeństwa, werbowaniu innych osób, rozsiewaniu wiadomości zniesławiających osoby duchowne i świeckie, jak też instytucje kościelne, oraz przekazywaniu informacji o podejmowanych zamierzeniach przełożonych kościelnych.
Złem było także ujawnianie funkcjonariuszom służb bezpieczeństwa bezpośrednio lub nawet pośrednio informacji o osobach świeckich zaangażowanych w życie i działalność Kościoła, choćby informacja dotyczyła tylko korzystania z posług kościelnych, jak przyjmowanie sakramentów czy zamawianie intencji mszalnych. Jeśli nawet informacje te nie wyrządziły nikomu rzeczywistej szkody, samo ich ujawnianie funkcjonariuszom organów bezpieczeństwa PRL było czynem nierozważnym, gdyż mogło narażać te osoby na różnego rodzaju szykany. Tym bardziej w wysokim stopniu naganne było rozpowszechnianie dostarczonych przez służbę bezpieczeństwa materiałów szkodliwych dla Kościoła, choć z pewnością czyny tego rodzaju dotyczyły nielicznej grupy osób.
Zwrócić należy zwłaszcza uwagę na częstotliwość kontaktów z funkcjonariuszami bezpieczeństwa, jak też na stopień poufałości. Wiadomo, że kontakty z osobami duchownymi, a zwłaszcza kontakty przyjacielskie, były dla służb bezpieczeństwa okazją do bliższego poznania nie tylko danej osoby duchownej, ale za jej pośrednictwem uzyskania informacji o innych, jak też stwarzały sposobność do poddania danej osoby duchownej celowej manipulacji.

 «  1  2  [3]  4  » 

Powrót

Święta

Czwartek, VI Tydzień Wielkanocny
Rok C, II
Wspomnienie św. Filipa Nereusza, prezb.

Sonda

Kiedy powinna być Msza Święta wieczorna w czasie wakacji?

Powinna być o godzinie 18:00

Powinna być o godzinie 19:00

Jest to dla mnie bez różnicy


Licznik

Liczba wyświetleń:
6741220

Statystyki

Zegar