Menu

Polecamy strony

Wyszukiwanie

T. 34 Marek A. Koprowski, „Wołynia dzień dzisiejszy”

T. 34 Marek A. Koprowski, „Wołynia dzień dzisiejszy”, Biały Dunajec – Ostróg 2004. Cena 18,- PLN.
Reporterski zapis podróży po parafiach rzymskokatolickich i skupiskach polskich na Wołyniu na początku XXI wieku. Po dramatycznych dziejach z ubiegłego stulecia autor stara się przedstawić współczesne oblicze tych wspólnot środkowej i wschodniej części Wołynia.

Powyższą książkę można zamawiać w:

Ośrodek “Wołanie z Wołynia”
skrytka pocztowa 9
34-520 Poronin

E-mail: vykovaliv@gmail.com

Marek Arpad Kowalski, Wędrówka za rubieżą

Bardzo wiele w ostatnich latach ukazuje się książek o tym, co dzieje się na wchód od Polski. Do wytrwałych i płodnych autorów pracujących na tym kierunku należy Marek A. Koprowski, który niedawno opublikował książkę "Wołynia dzień dzisiejszy". Właściwie jest to już trzecia jego książka ze "wschodniego cyklu". Pierwsza nosiła tytuł "Za Bajkałem" i opowiadała o jego dziennikarskiej penetracji na Kamczatce, Sachalinie, we Władywostoku, a trasa podróży kończyła się na Bajkale. Druga "Przez stepy Kazachstanu" to była relacja z pobytu autora właśnie w Kazachstanie, jak sam tytuł wskazuje. No teraz ta trzecia, z Wołynia.

Można powiedzieć, że Marek A. Koprowski ruszył najpierw na skraj Eurazji i powoli wracał w kierunku kraju, by zatrzymać się niemal nad jego granicą, na Wołyniu. We wszystkich pokazuje tamtejsze krajobrazy, ludzi, narody i społeczności, obyczaje, zróżnicowanie etniczne i religijne - a na tle tego wszystkiego Polaków, których losy zapędziły w najróżnorodniejsze zakątki dawnego Imperium Rosyjskiego, później Sowieckiego, a którzy (częściej już ich potomkowie) tkwią obecnie w rozmaitych stronach Rosji i posowieckich państw sukcesorskich. Skupia się więc na Polakach i katolicyzmie, bowiem religia (czy też, zależnie od otoczenia, wyznanie) jest siłą jednoczącą grupy polonijne, gromadzące się przy parafiach i diecezjach rozrzuconych po bezmiernych przestrzeniach Azji. Polskość oznacza tam katolicyzm. Nawet osoby dalekie od Kościoła skupiają się wokół kościołów. Jest to dla nich oczywisty łącznik z ledwie pamiętaną albo i legendarną ojczyzną.

O ile jednak tam kłopoty Polaków i ich potomków są oczywiste, bo daleko od kraju, w egzotycznym otoczeniu, o tyle inaczej patrzymy na Wołyń. Bo odnajdujemy tu swojskość. Nie tylko z powodu bliskości geograficznej. Wypada przypomnieć historię, to, że Wołyń wchodził kiedyś w skład Rzeczypospolitej, w ogóle nasze związki dziejowe z Ukrainą. Dobre i ponure, wspaniałe i tragiczne. Zainteresowanie tym regionem wzmogło się ostatnio za przyczyną tego, co działo się w listopadzie i grudniu 2004 roku na Ukrainie.

Autor pokazuje, jak zapowiada w tytule, współczesność Wołynia. Śledzi też pilnie polskie tam ślady, odwiedza parafie katolickie, ale rozmawia także z prawosławnymi i grekokatolikami, z Ukraińcami. Bardzo często te polskie ślady są mocno zadeptane, bardzo często świadczą o nich jedynie ruiny. Przytacza słowa księdza Tomasza z Netiszyna (kilkanaście kilometrów na wschód od Ostroga, który rozszerzył w duszpasterstwie używanie języka ukraińskiego: "Tylko niewielu jego przedstawicieli [młodszego pokolenia - M.A.K.] zna bowiem język przodków. Jest oczywiście grupa osób, która potrafi się nim posługiwać, domagająca się, by wszystko było po polsku, ale należą do mniejszości. Warto tu może jednak zaznaczyć, że nawet jeśli Polacy mówią po ukraińsku, ale uczęszczają do kościoła, nie są postrzegani jako Ukraińcy. Wciąż bowiem obowiązuje tu zbitka pojęciowa Polak-katolik. Ukrainiec to ten, co chodzi do cerkwi, nigdy do kościoła...".

Mniej więcej przed rokiem recenzowałem na tym miejscu tom "Podole i Wołyń" pod red. Łukasza Smyrskiego i Magdaleny Zowczak. Te "Szkice etnograficzne" to wynik badań uczonych i studentów z Instytutu Etnologii i Antropologii Kulturowej Uniwersytetu Warszawskiego. I podobne konstatacje, które w jednym z tekstów w tym tomie zostały określone, jako "cmentarz na gruzach Arkadii".

Kiedy niezależny dziennikarz stwierdza to samo, co naukowcy (podobny był czas badań i wyprawy red. Koprowskiego na Wołyń), świetnie to świadczy o jego dociekliwości i dochodzeniu do prawdy, niezależnie od tego, jak ta prawda może być dla nas przejmująca. Owszem, nie pomija autor dramatycznego czasu rzezi wołyńskich, lecz to nie tylko one sprawiły, że polskość na Wołyniu zanika (prawie już zanikła?). Zapewne niezależnie od sentymentów, dla wielu wciąż jeszcze żyjących, rodzinnych, trzeba chyba będzie się z tym pogodzić. Jeden z księży, rozmówców autora, powiada, że choć starsze panie stanowią najbardziej religijną grupę w parafii, to szkoda, że wciąż żyją rozpamiętywaniem minionych czasów i krzywd doznanych od banderowców i władzy sowieckiej. Inny powiada o wsi w której prowadzi pracę duszpasterską, że choć jest ona ukraińska, to przetrwały w niej resztki polskiej i katolickiej świadomości. To znaczy drewniany kościół zamieniony na magazyn i kilku mieszkańców o mętnej świadomości polskiego pochodzenia.

Oto Wołynia dzień dzisiejszy. Odmienny od dnia dzisiejszego Podola czy innych części niegdysiejszych Kresów.

Marek A. Koprowski: "Wołynia dzień dzisiejszy", Wyd. Gość Niedzielny i Ośrodek "Wołanie z Wołynia", Biały Dunajec-Ostróg 2004.

Święta

Niedziela, XII Tydzień zwykły Rok A, I Dwunasta Niedz

Liturgia słowa

Czytania:

  • Ewangelia:

Sonda

Kiedy powinna być Msza Święta wieczorna w czasie wakacji?

Powinna być o godzinie 18:00

Powinna być o godzinie 19:00

Jest to dla mnie bez różnicy


Licznik

Liczba wyświetleń:
3232289

Statystyki

Zegar